poniedziałek, 19 września 2016

Piza

A krzywa wieża w Pizie jest naprawdę krzywa....

dobrze, że coraz dłuższe wieczory - może w końcu obrobię się ze zdjęciami z ostatnich 3 miesięcy???

Na zachętę jedno zdjęcie ;)



Obiecuję, że niedługo będzie więcej wpisów :)

niedziela, 4 września 2016

"fejsbukowi /wirtualni/ przyjaciele"

Tekst jest uniwersalny - osoba może być nią lub nim (*niepotrzebne skreślić)

A pamiętasz???

kiedy godzinami wysłuchiwałem/am*  twoich zwierzeń:

w sieci
o mężu, który cię nie kocha, zdradza, zostawił? 
o żonie, która cię nie rozumie, zdradza, zostawiła? 
o tym, że szef jest zły? 
że kochanek/ka cię zawiódł/a?
że dziewczyna/chłopak jest nie taki jakiego sobie wymarzyłeś/aś?
że dzieci, to nie tylko radość ale też wielka praca?
że koleżanka nie ma dla ciebie czasu ale spotyka się z innymi koleżankami?
etc.
etc.

Wiesz ile godzin przesiedziałam/em po drugiej stronie monitora trzymając cię wirtualnie za rękę, bo świat dał ci kopa? wiesz ile siebie poświęciłam/em w tym czasie? 

Zawsze na posterunku, zawsze gotów/owa na pomoc, na pocieszenie, na dobre słowo....bo karma wraca...ta dobra i ta zła też.

Czy pamiętasz........

kiedy sam/a potrzebowałem/am słów otuchy, bo życie i mnie w końcu kopnęło w tyłek, ty nagle nie miałeś/aś czasu (lub ochoty) na wysłuchiwanie moich zwierzeń?

Próbowałem/am raz, drugi mówić do ciebie, bo naiwnie myślałem/am, że ty, tak jak wcześniej ja wysłuchasz mnie i powiesz- stary/a jeszcze będzie przepięknie. Bo ja zawsze pytałem/am pierwszy co u ciebie słychać, czy już się wyprostowały sprawy, czy nie potrzebujesz pomocy. Nie usłyszałem/am tego od ciebie. Nie byłeś/aś zainteresowany/a tym co u mnie. 
Ale wiesz co??? Przekonałem/am się za to, że nie mogę na ciebie liczyć. 

Postanowiłem/am nie skarżyć się więcej. Zamknęłam/em się w swojej skorupie. Ciasno. Nie dopuszczam już do swojego życia fejsbukowych znajomych. 

Świat wirtualny wcześniej czy później weryfikuje prawdziwość ludzi. Nie możesz dłużej kłamać - osoba po drugiej stronie monitora, jeśli jest dobrym obserwatorem, zobaczy kiedy kłamiesz, poczuje twoją hipokryzję, płytkość relacji, pseudoprzyjaźń. Przyjaciele ze świata wirtualnego nie zamienią z tobą słowa w świecie realnym - nie znają cię na ulicy, nie wypiją kawy, nie zapytają co słychać. Oczywiście są wyjątki. Nieliczne jak ja i ty, jeśli faktycznie jesteś moim prawdziwym przyjacielem. Wyjątki te czują mocniej, bardziej, więcej...niestety i dostają od życia więcej, mocniej, bardziej - najczęściej złego. 

_________________________________________________________________________________


Każde ze słów i sytuacji mogły się wydarzyć (i najczęściej wydarzyły) naprawdę. 
To możesz być ty i ty. 
Może jesteś to ty i ty też. 
A może jestem to ja.
_________________________________________________________________________________


A tekst powstał po 7 latach obserwacji ludzi na fejsbuku. Przyjaźni i pseudoprzyjaźni. Znajomości i nieznajomości. Zupełnie subiektywny. Opowiedziany słowami innych i moimi.

PS. ale i tu, jak to w życiu bywa, spotkałam i w życiu wirtualnym prawdziwych przyjaciół ( z większością poznałam się w realu, pomimo często dzielących nas setek lub tysięcy kilometrów). 
Nie będę Was wymieniać z imienia i nazwiska - Wy wiecie, że prawdziwi przyjaciele- to o Was.


czwartek, 25 sierpnia 2016

Wygląda na to...






że lato nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa i wróci :)
i bardzo się cieszę z tego powodu.......



chociaż nastał czas na remanenty i wietrzenie życia :)
i tak sobie myślę..............

naiwność level #100 ale nie u mnie









"Korzystaj. Z pazurami. Dopóki masz czas. Bo potem człowiek się budzi, że los dawał a on był jak taka dupa. Korzystaj".
— Jacek Walkiewicz

niedziela, 21 sierpnia 2016

A jeśli kiedyś stanie się zaraz?

Dziś będzie trochę personalnie, ale też trochę z przenośnią...

Wierzycie w przeznaczenie, porozumienie dusz?
Ja wierzę...
Wierzę też w ludzi, chociaż tak naprawdę w niektórych już dawno powinnam przestać. Ale ciągle wierzę...
Bo inaczej nie zdarzyłoby się wiele rzeczy...nie zdarzyłaby się kładka, magiczny czas, więź silniejsza niż cały świat....wzloty i upadki człowiecze.

Zdarzyło się...
To miejsce, które przywołuje wspomnienia, tęsknoty i uczucia, jakich próżno szukać, jeśli nigdy się nie kochało do utraty tchu...
To dla Ciebie...bierz całymi garściami.

A jeśli kiedyś będzie teraz?
Co wtedy?

Warto mówić...:) 




czwartek, 4 sierpnia 2016

Na końcu świata....

Na końcu świata jest tak......(wybaczcie, Florencja jeszcze musi chwilkę zaczekać...)


zapowiedź :)


panie kapitanie, co tam na horyzontach????

nieeee....że tym żółtym?????

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Florencja cz.II (Toskania kolejna)

Zanim pokażę wam urocze florenckie uliczki skąpane w deszczu, pomęczę was jeszcze trochę kolorowymi straganami. Oczywiście, że to one przyciągają rzesze turystów. Nie łudźmy się - włoskich wyrobów tam jak na lekarstwo, a pamiątki raczej z Chin sprowadzane, ale liczy się klimat. A na stoiskach  wszystko od magnesów, przez długopisy, zakładki do książek, torby, apaszki po piękne florenckie wyroby z gliny. I co ciekawe - magnesy są TAŃSZE niż u nas w Polsce. Średnio magnes z miastem kosztuje 1-1,5 Euro, u nas 2,30 Euro. Sprzedawcy na stoiskach najczęściej ciemnoskórzy, ale na spokojnie dogadacie się z nimi po angielsku. Oczywiście po 3 dniach zwiedzania bardzo wkurzali mnie natarczywi panowie sprzedający parasolki i kije do selfie, ale jakoś przeżyłam tą natarczywość. 

To co podoba mi się we Włoszech - uśmiech, pogoda ducha, nieśpieszność. Chociaż moja koleżanka wróciła właśnie z wycieczki do Florencji i stwierdziła, że Włosi są opryskliwi. Serio nie wiem skąd taka ocena. Niczego takiego nie zauważyłam. Ale może coś jest na rzeczy...

A teraz zapraszam na wycieczkę po straganach. 


Przepiękne gliniaki

wszechobecny Pinokio




niedziela, 31 lipca 2016

Florencja (Firenze) - Toskania (część kolejna)

Minął miesiąc, a właściwie dwa odkąd wróciłam z Toskanii. A ja nadal nie przejrzałam zdjęć z podróży. A w kolejce czekają już Mazury, Dolny Śląsk, Czechy i wiele innych.  Robienie zdjęć to jedno, ale ich przeglądanie, segregowanie i obróbka, to dla mnie katorga. 

Dziś pokażę Wam kawałek Florencji, choć na próżno szukać nazwy "Florencja".Wszędzie znajdziecie Firenze. Prawdą jest, że wrażenia zapisane na gorąco są niezastąpione. Oczywiście nie zrobiłam tego i teraz luka w głowie. Ale może chociaż zdjęcia - wybrane zupełnie subiektywnie, deszczowe - pokażą mimo wszystko piękno Florencji.

Chociaż nie, na pierwszy ogień wstawię zdjęcia z hali targowej Mercato di San Lorenzo (Mercato Centrale). Proszę bardzo - tu kupicie WSZYSTKO!